Nowe wariacje Marioli
W poszukiwaniu nowych (kolejnych)pasji DIY znalazłam tworzenie dywaników ze starych t shirtów. Nie ukrywam, że zdobywanie starych ciuchów zajęło mi trochę czasu, bo przecież ile swoich starych można utylizować, żeby jednak nie ograbić się z potrzebnych sobie rzeczy. Na pierwszy dywanik na szczęście moje własne zasoby wystarczyły a na kolejne dostarczyli mi znajomi. Zapas zrobiony, więc kolejne dywaniki będą za jakiś czas tworzone.
Ramę zrobił mi mój ukochany p.Zdzisiu; co prawda nie jest tej właściwej wielkości, ale jak na początek nie jest wcale taka zła. Trzeba, bowiem, znaleźć swój własny sposób wyplatania, przećwiczyć wszystko, żeby ostatecznie efekt końcowy, gotowy produkt na sprzedaż był idealny i godny klienta. Poniżej mała galeria jak to powstawało. Nie ukrywam, że godzina dziennie wyplatania przy tej wielkości zajęła mi trochę czasu, no ale przecież to na tym polega, by zająć trochę swój czas, nie siedzieć przy tv czy przy komputerze a kreatywnie spędzać wolny czas. Przyjemność dla nas! A moja zwłaszcza.
Ponieważ to był pierwszy dywanik, nie bardzo wiedziałam jak łączyć kolejne fragmenty taśmy z koszulek. Niestety dywanik ma pełno supełków, co spowodowało, że dywanik stał się dywanikiem "MASUJĄCYM" stopy. Oczywiście wzbudził tym nasz śmiech ale w gruncie rzeczy, śmiech to zdrowie. Wylądował zatem przed wejściem do mieszkania. To raczej dla niego było odpowiednie i najlepsze miejsce.
Tak wygląda zrobiona rama przez p.Zdzisia. Jej wymiary to 50x50, taki kwadracik. Bardzo ważnym i istotnym elementem takiej ramy, o czym się przekonałam później jest zrobienie pręcików, na które nawija się później kolejne taśmy koszulki, jest to po to, by dywanik nie ściągał się do środka. W tym przypadku jak wyżej używałam dostępnych mi rzeczy tj. pędzelków lub ołówka, dopóki mój ukochany Mąż nie zrobił mi z prętów drutu.
Jak widać na zdjęciu, pojedyncze taśmy są zawiązywane, co oczywiście się nie sprawdziło. Przy kolejnym dywaniku pojedyncze taśmy po prostu zszywałam nicią i faktycznie dywanik wygląda znacznie lepiej. Przeplatamy taśmy co drugą nić. w tę i z powrotem. I dzieje się tak:
Ważne jest wykończenie dywanika jakimiś chwostami. Oczywiście wszystko zależy od Waszego pomysłu i inwencji i przecież wszystko może być dobre. Ja wybrałam chwosty, nad którymi trochę się namęczyłam. Ale jak to przy pierwszym dywaniku.
Polecam wszystkim, to jest naprawdę niezła zabawa!
Na koniec polecam stronę MiszMasz - sklep, w którym pojawiają się moje ręczne robione rzeczy: choćby wianki na drzwi na jesień (to jest kolejna moja historia: jak nie nudzić się w domu):
Zapraszam na kolejną historię!
Komentarze
Prześlij komentarz